wtorek, 6 września 2016

Posty

Znajomi w sieci chyba mnie nie widzą.
Bo nie mam na tablicy:
zabawnych fotek i filmików,
selfi robionych z ręki,
inspirujących tematów do plotek,
słodkich zdjęć z psem lub kotem,
czy dowodu obecności w jakimś evencie.

Podam przykład: utworzyłem blog
i udostępniałem im posty co tydzień z pół roku,
zamiarem zwiększenia oglądalności.
Wynik – czterech stałych czytelników
z tuzina prawdziwych przyjaciół,
choć nie mogę być pewny czy tam zaglądają....

Dwoje klikało „lubię to”,
kilkunastu odwiedzało mnie anonimowo
a pozostali nie tracili cyfrowych sekund
lub nie dostrzegali w swojej prasie
ciężkiej od nowości - gdzie najpopularniejsze
są na górze, sięgając dwustu polubień -

mojego skromnego
posta, tkwiącego na
samym jej dole.

......................................................................................................................................................
To już staroć którą napisałem na początku wakacji. Obecnie spokojnie przyjmuję zjawisko pozycjonowania wydarzeń według ilości "lajków" na największym portalu społecznościowym jakim jest.. Oczywiście nie powiem żeby nie robić tu reklamy ale mogę zapowiedzieć że następny wiersz będzie weselszy:) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz